Hej,
jak tam śmingusowo-dyngusowy prima aprilis? Mnie dzisiaj nabrała jedna osoba, a ja nabrałam mojego braciszka K., którego z rana zlałam wodą, jak sobie smacznie spał. Nie powiem, bo i mnie dzisiaj zlała A., na szczęście tak symbolicznie ;) Za to, że miałam dziś małą ilość psikusów to opowiem anegdotkę z lat gimnazjalnych. Pewnego pięknego Prima Aprilis'owego dnia w szkole na lekcji matematyki, Pani Ł. chwali się, że nikomu nie udało się jej nabrać. Wpadłam na pomysł na mały żarcik. Pani Ł. była (na pewno jest dalej) kobietą dbającą o swój elegancki wygląd. Kiedy nagle w czasie lekcji mówię do niej: Proszę Pani, poszło Pani oczko, a ona z przerażeniem w oczach: o matko, gdzie?! A ja odpowiadam: PRIMA APRILIS! Pani Ł. zaczęła się śmiać i powiedziała, że mam za to piąteczkę, ponieważ nabrałam ją jako pierwsza. Hehehe... Lubię wspominać tę sytuację i lata gimnazjalne.
No, ale trzeba przejść do konkretów!
STO przysiadów:
RANO - zrobione
WIECZÓR - zrobione
Aktualnie robię cztery serie po 25, z malutkimi przerwami. Moim celem jest, najpierw zrobić dwie serie po 50, a później seteczkę na raz, jak dojdzie do tego pięknego momentu, zwiększam ilość!
Dziś kolejna próba na upiększenie loków! Co z tego wyjdzie?! Zobaczymy. ;)
Ściskam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz